JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Edison, Jobs i inni. Czy każdy geniusz musi być dupkiem?

57 755  
106   60  
Apple to dziwna firma, która klientów ma tak głęboko w dupie, jak tylko się da, a ci i tak rok w rok ustawiają się w kolejce, by wydać ciężko zarobione, niemałe pieniądze. Jak duży wpływ na dzisiejszy kształt firmy miała postawa jej naczelnego dupka - Steve’a Jobsa?


Wielkim umysłom pozwala się na wiele. Akceptuje się ich społeczne ułomności, uznając, że nie można być doskonałym we wszystkim. Wybacza im się nie tylko towarzyskie potknięcia, ale wręcz zwyczajne chamstwo, w dziwnym przekonaniu, że normy zachowania i konwenanse są tylko dla przeciętnych. I utwierdza w przekonaniu, że dla reszty już możliwość stąpania po tej samej planecie razem z „geniuszem” to zaszczyt, co ci zresztą skrzętnie wykorzystują…

Chciwość


Jak wielcy wynalazcy radzą sobie z brakiem pomysłów? Możliwości jest naprawdę wiele, a mimo to często praktykowana jest… kradzież. Istnym mistrzem przypisywania sobie cudzych zasług był Thomas Alva Edison, który zarejestrował ponad 1000 patentów. Optymistycznie byłoby zakładać, że jest autorem choćby połowy z nich.

Nie zmienia to faktu, że Edison wiele potrafił i wiele osiągnął własną ciężką pracą. Był zdolnym przedsiębiorcą i doskonałym naukowcem. Miał wizję i umiał ją realizować, pokonując przeciwności losu. W myśl znanej niestety zasady „po trupach do celu”.

Cudze pomysły pożyczać lubi też Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, a zarazem najmłodszy miliarder, uchodzący za cudowne dziecko świata nowoczesnych technologii. To prawda, zbudował największy w historii portal społecznościowy, którego istnienie - w przeciwieństwie do wszystkich poprzedników - wydaje się niezagrożone. To prawda, zarobił pieniądze, o jakich niektórym nawet się nie śni. To znakomite osiągnięcia, na które jednak cieniem rzuca się fakt, że pomysł na przedsięwzięcie Zuckerberg ukradł kolegom, którzy zwrócili się do niego o pomoc.

Bez grzechu nie był też Steve Jobs, który już na samym początku - jeszcze podczas pracy dla Atari - okradł swojego przyjaciela Steve’a Wozniaka. Umówieni byli na podział wynagrodzenia po połowie. Tymczasem Jobs zainkasował od Atari 5 tysięcy, a Wozniakowi powiedział tylko o 700 dolarach i z tej puli „sprawiedliwie” wydzielił mu połowę. Wozniak z czasem dowiedział się o oszustwie, ale zdołał przejść nad nim do porządku dziennego. Byli przyjaciółmi i współpracowali do śmierci Jobsa.

Arogancja

Ten sam Jobs zasłynął nieszablonowym traktowaniem współpracowników. O symbiozie nie było mowy. Jednym z jego ulubionych zajęć było wzajemne napuszczanie na siebie grup pracowników. Twierdził, że w ten sposób motywuje ich do bardziej intensywnej pracy. Co przekładało się zresztą na nieludzki 80-godzinny tydzień pracy. Czy poświęcenie przekładało się na zadowolenie prezesa? Nic z tych rzeczy. Wystarczył najdrobniejszy znak, że coś mogłoby pójść nie tak, a Jobs brał się do zwalniania.


Innym z nawyków Jobsa było parkowanie sportowego mercedesa (do którego samo wsiadanie było już gimnastyką) na miejscu dla niepełnosprawnych. Każdy, kto miał nieszczęście trafić do jednej windy z Jobsem, wystawiał się na żart o zwolnieniu. Ni z tego, ni z owego Jobs krzyczał, że zwalnia pracownika, by po pewnym czasie powiedzieć, że żartował. Lub nie…


Wspomniany wcześniej Edison wdał się w spór z Teslą o to… o co właściwie mogliby kłócić się dwaj wynalazcy? Tak, najgłupsze pomysły wchodzą w rachubę. Otóż Edison i Tesla postanowili, nie przebierając w środkach, posprzeczać się o wyższość prądu stałego nad prądem przemiennym tudzież odwrotnie. Edison był tak zawzięty, że posunął się nawet do traktowania prądem szczeniaków i obwieszczania ludziom - „patrzcie, przemienny zabija!”.

Gówniany charakter


Edison, Jobs, Zuckerberg… Nikola Tesla też zresztą nie należał do osób, z którymi chciałoby się spędzać wolny czas. Arystoteles był tak wielkim seksistą, że jego poglądy na temat kobiet inspirowały nawet muzułmanów! Bić kobiety uwielbiał znany miłośnik pokoju i - według wielu - muzyczny geniusz John Lennon. Arcymistrz szachowy Bobby Fischer był z kolei zaangażowanym antysemitą. Nienawidził też USA, gdzie spędził większość życia. Obok genialnej gry w szachy, zasłynął pochwalaniem ataków na World Trade Center.



Steve Jobs - tak, znowu on - zdecydował, że Apple nie dołoży już ani grosza do jakiejkolwiek akcji charytatywnej. Henry Ford był jednym z największych antysemitów w historii - a o jego zaangażowaniu w tej kwestii najlepiej świadczy fakt, że Hitler uważał go za wzór do naśladowania; miał nawet jego portret w gabinecie. Ford jest też jedynym Amerykaninem wymienionym z imienia w Mein Kampf. Newton uwielbiał się o wszystko kłócić, często dla samej zasady.

Co stanowi przyczynę? Czy jest jakaś określona zależność, która powoduje, że wielu tych, którzy osiągnęli sukces (i mowa o większym sukcesie niż C-klasa w leasingu) robi się nie do zniesienia? A może ujawnia się tylko prawdziwy charakter człowieka, gdy temu wydaje się, że ma już wszystko? Żaden wariant nie wydaje się optymistyczny.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 57755x | Komentarzy: 60 | Okejek: 106 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało