Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Miejsca w Japonii, w których można niedrogo spędzić noc

236 280  
1564   85  
Bojownik Nagato kontynuuje swoją relację z Japonii : Założyłem sobie, że nie wydam więcej niż 7000 jenów za noc (ok. 210 zł), jednak zdecydowana większość noclegów (namiotu nie liczę) zamykała mi się w okolicach 3000 jenów (ok. 90 zł). W tym przedziale wypróbowałem chyba większość opcji, oto najciekawsze.

#1. Hotele w standardzie europejskim

Hotele bardzo przypominające nasze acz ...z trzema wyjątkami. Po pierwsze, pokoje są zazwyczaj małe, nawet bardzo, szczególnie "jedynki". Często są tylko tak długie (i niewiele szersze) niż znajdujące się w nich łóżko.


Po drugie łazienki są, najczęściej, wyposażone w malutkie wanienki, miniaturowe umywalki i mało znane u nas washlety. To niezwykle ciekawe urządzenia, które dużo dla i za ciebie zrobią. Z szacunku do japońskich konstruktorów i z uwagi na różnorodność typów washletów, poświęcę im chyba kiedyś osobny odcinek.


I po trzecie, obowiązuje w nich japoński rytuał "kapciowy". Pokój ma swoje kapcie, łazienka swoje, a w butach to se możesz, ale jedynie na zewnątrz. Dodatkowo w większości takich hoteli (chociaż miało to miejsce także w znacznie tańszych hotelach biznesowych), otrzymujesz do użytku jak najbardziej osobistego, eleganckie jedno, dwu lub trzyczęściowe piżamo-szlafroki. Jak ktoś przyjeżdża do hotelu, wbija się w takie kimono i może wszędzie (w hotelu rzecz jasna) w nim łazić. Na początku człowiek się trochę krępował, ale później bardzo mi to przypasowało.


#2. Prom

W czasie ostatniego pobytu miałem zaplanowane aby na jeden dzień wpaść do Korei. Południowej gwoli jasności. Umyśliłem sobie, że będzie bardzo po poznańsku jak popłynę w nocy, śpiąc na promie i wrócę następnej nocy - również śpiąc na promie.



Jak wyglądała noc na promie w klasie drugiej? Bardzo sympatycznie. Oto moja... kajuta.



Miejsce na 12 osób, ale w drodze "tam" byłem jedynym pasażerem. W drodze "z powrotem" z kolei, kajuta była zapełniona po brzegi. Niby obowiązywała cisza nocna, ale obecność yeti (a tak mnie tam często traktowano) była dla nich na tyle fascynująca, że gadaliśmy chyba do 3 nad ranem.



Każdy pasażer drugiej klasy otrzymuje swój futon (rodzaj składanego lub rozwijanego materaca), jakiś koc i wyglądający na kosmetyczkę, wyrób poduszkopodobny. Z tego ostatniego nie korzystałem - miałem swoją nadmuchiwaną. Poduszkę rzecz jasna.



Co było zabawne? Na promach/statkach zazwyczaj istnieje konieczność oszczędzania wody słodkiej - przynajmniej w tym duchu Europejczycy są wychowywani. Podobnież i tu w łazience była informacja w czterech językach, w tym po angielsku, żeby 'save water while brushing your teeth', natomiast w łaźni, a łaźnia musi być wszędzie nawet na promie, przelewają się tej wody dosłownie hektolitry i nikomu to nie przeszkadza.

Z innych ciekawostek. Poniżej promowy kącik rozrywki. Statek może sobie pływać między dwoma najbardziej rozwiniętymi krajami na świecie, słynącymi z rozwiązań hi-tech i wypasionej elektroniki, ale na monitorach dominują bohaterowie mojego dzieciństwa: Ken, Ryu, Bison, Guile, Sagat... Łza się sama w oku kręci.



I mała dygresja. Osobom przyzwyczajonym do naszej schengeńskiej procedury - czy raczej jej braku - gorąco ...odradzam takie wycieczki.

W czasie powrotu, mój raptem jednodniowy pobyt wydał się japońskim urzędnikom tak bardzo podejrzany, że musieli zepsuć mi dzień. Prom przypłynął do japońskiego portu Shimonoseki rаno. Pаn nа grаnicy zаpytаł dlаczеgo wczoraj wyjеchałеm i dzisiaj wróciłеm. No to jа mu, że chciałеm zobaczyć pomnik, fortеcę i muzeum w Korеi i dzień mi wystarczył, а pobyt w Japonii mаm zaplanowany nа dłużеj.

O niе, mówi pogranicznik, NIKT niе podróżujе nа jеdеn dzień tylko po to żeby muzeum zobaczyć. Nа pewno byłеm po "towаr" i z pewnością przemycam: pаpiеrosy, alkohol, broń, narkotyki, niewolników, pluton i urаn i w ogólе bombę termojądrową, а nа dodatek jеstеm północnokoreańskim szpiegiеm. I dlаczеgo w poprzednią kartę wjazdową (po przylocie) wpisаłеm, że będę tаm i tаm, а w obеcną, że tu i tu. No to mu tłumaczę, że tаm i tаm już byłеm, а tu i tu dopiero planuję być.

Miś stwierdził jednak że historia jеst insane, zаwołał jakąś śliczną jak obrazek dziunię i... tаk jеst, zаprosili mnie nа osobistą. Pech chciał, że w małym plеcаku miałem scyzoryk, multitoola z nieprzepisową długością ostrzа (7,5 cm vs. dopuszczalne 5,5 cm). Nic oprócz tеgo niе znаlеźli, аlе to Japonia, przepis jest przepis i teraz do misia i dziuni, dołączył jeszcze jakiś policjant. Zaczynało się robić naprawdę niеprzyjеmnie.



Uratowała mnie naklejka, którą otrzymują uczestnicy programu "Why did you come to Japan" i którą miałem naklejoną na tablecie. Okazało się, że dziunia jest jego fanką i zrobiło im się strasznie głupio, kiedy powiedziałem, że w grudniu będzie odcinek z moim udziałem, w którym zachwycam się japońską historią. I tak po godzinnym maglowaniu, przeprosili, spakowali, na scyzoryk machnęli ręką (można? można), tylko niesmak pozostał.

#3. Hostel

W mojej ocenie zdecydowanie najbardziej godna polecenia opcja noclegu, pod wieloma względami. Międzynarodowy, multikulturalny tygiel i najprzyjemniejsza atmosfera. Przy wyborze najczęściej kierowałem się opiniami z serwisu Hostelworld i trafiłem do naprawdę świetnych miejsc. Z wygodą i komfortem różnie bywało (standardy hosteli prezentują się różnie), ale spędzanie czasu z przypadkowymi ludźmi z całego świata miało swój niewątpliwy urok. Hostele mogą mieć charakter zbliżony do hotelu kapsułkowego (Fukuoka):



albo np. męskich, damskich lub koedukacyjnych sypialni takich jak ta poniżej (Tokio Amakusa):



W tej akurat dzieliłem przestrzeń z Francuzem (chef), Singapurczykiem (dziennikarz, freelancer), Kanadyjczykiem (wulkanolog), oraz znajdującymi się na zdjęciu dwoma Koreańczykami (pracownikami Samsunga) i Japonką (architekt). Coś takiego jak cisza nocna była czystą fikcją. Mimo, że praktycznie nikt nikogo nie znał, wszyscy gadali jak nakręceni i nikomu to nie przeszkadzało.
Na filmie japońska architekt Yuki wyjaśnia nie znającym żadnego języka (poza koreańskim) Koreańczykom, jak pościelić łóżko.

https://www.youtube.com/watch?v=g0ZrUX572LQ

Aż żal było wyjeżdżać...

#4. Hotel kapsułkowy

Osobliwy japoński wynalazek. Ponoć jeszcze dekadę, dwie temu uchodził jedynie za urban legend - obecnie coraz popularniejszy także poza ośrodkami wielkomiejskimi. Hotele kapsułkowe są przeważnie męskie. Widziałem może jeden z piętrem "for ladies".

Mało znane i nienagłaśniane specjalnie oblicze "capsules" jest takie, że stanowią one bazę meldunkową dla, nie ukrywajmy, biednych obywateli tego bardzo bogatego, skądinąd, kraju. Bez stałego meldunku nie ma możliwości otrzymania pracy, więc "capsules" dają możliwość doraźnego rozwiązania problemu.

https://joemonster.org/images/vad/img_27085/93f8f7173bd16040dbbc643220437021.jpg

Czym jest taki hotel? To pomieszczenia wypełnione 'osobistymi' kontenerami o wymiarach, zazwyczaj, 1 m x 1 m x 2 m. "Pokoje" wyposażone są zwykle w lusterko, panel sterowania oświetleniem i dźwiękiem, budzik, radio i telewizor ze słuchawkami, czasami także w gniazdko elektryczne.



Korzystałem z nich dość często, chociaż pierwszą noc wspominam... hm, dziwnie.

Klaustrofobiczne uczucie. Plastikowe ścianki i ażurowa firanka nie dają praktycznie żadnej ochrony akustycznej. Mimo dyscypliny i obowiązującej ciszy, słychać było każde westchnięcie, chrapnięcie, smarknięcie, dźwięki z komórek, a w przypadku mojego sąsiada z lewej, musiałem jeszcze przez 10 minut cierpliwie znosić walenie łokciem w ścianę w interwałach sekundowych. W ostatniej minucie klient nabrał wręcz stachanowskiego tempa i myślałem, że cała ta konstrukcja się rozpadnie.

Nad ranem od godziny piątej, co kwadrans odzywał się trudny do zignorowania chór budzików. Przy którymśtam z kolei pobycie, przestałem na to zwracać uwagę, ale w pierwszą noc zdecydowanie się nie wyspałem.

Oczywiście do takiego "pokoju" nie da się zabrać swoich rzeczy, a w niektórych "capsules" jest to wręcz zabronione, więc najczęściej walizki, plecaki i inne torby większych gabarytów były przechowywane w recepcji, a rzeczy na przebranie, kosmetyki, elektronika i pomniejsze klamoty, w osobistych szafkach (mniej więcej takich jak na basenach czy gymach).
Cóż takiego wyświetlane jest w "kapsułkowej" telewizji? Hm, w hotelach zwykłych, przegląd kanałów jest spory i lecą głównie programy typu japanese show, sport, wiadomości, filmy. Natomiast w kapsułkach... powiedzmy, że różnie. W tym na przykład, były dwa kanały.


Mój sąsiad z pokoju 6008 niechybnie oglądał drugi.

Pełen przegląd pokoju:

https://www.youtube.com/watch?v=r0NZ-wONKzc

W powyższym hotelu pokoje może i były małe, za to łaźnia... Kiedy zszedłem na dół, myślałem, że pomyliłem hotele. Sam Neron by nie pogardził.





Tak wyglądają (rzecz jasna nie wszystkie) nowoczesne "capsules". Można jeszcze gdzieniegdzie znaleźć hotele kapsułkowe "starego" typu. Mimo, iż sam "pokój" jest nieco większy, ma zazwyczaj murowane ściany i można do środka zapakować się wraz z plecakiem (posiada także własną szafkę), to jest to pomieszczenie zdecydowanie bardziej przygnębiające. Na plus nocowania w "starych" przemawia naprawdę niska cena. Kiedyś już na joe znajdował się artykuł ze zdjęciami z takiej kapsuły, więc tylko krótki gif.



Na koniec, gwoli sprawiedliwości muszę jednak dodać, że absolutnymi mistrzami ekonomii zasypiania są niewątpliwie sami Japończycy. Potrafią spać wszędzie, w każdej pozycji i o każdej porze, a w metrze czy pociągach zasypiają z automatu zaraz po ruszeniu.




Rozwiązanie zagadki z poprzedniego tygodnia




Przedmiot prezentowany na zdjęciu to najmniejsza z tarcz używanych przez adeptów yabusame. Yabusame to japońskie łucznictwo konne, natomiast turnieje łuczników są niezwykle widowiskową, gromadzącą tłumy widzów imprezą. Najbardziej znany odbywa się w listopadzie na plaży Zushi, jakąś godzinę drogi od centrum Tokio. Ceramiczna tarcza którą trzymam, to cel dla prawdziwych masta. Ma może ze 25 cm średnicy a jadący w galopie, w pełnym uzbrojeniu łucznik, musi z pięciu metrów trafić trzy takie cele na dystansie ok. 200 metrów. W listopadzie 2013 udało się to tylko jednemu.

Niektóre Wasze propozycje mnie autentycznie rozwaliły (rządzi prezerwatywa dla R2D2 by @grudniu i małe ufiątka na spacerze by @hubicm), ale zagadkę rozwiązał detektywistyczną metodą, @DiamondBack. A już myślałem że nikt nie da rady :)

I kolejna zagadka

Jak wspomniałem powyżej, udałem się na jeden dzień do Korei. W jednym z muzeów znajdowała się makieta widoczna na zdjęciu. Pytanie brzmi do czego owe konstrukcje służyły, a jako, że zagadki miały dotyczyć Japonii, dodam, że miało to z Japonią wiele wspólnego.

Oglądany: 236280x | Komentarzy: 85 | Okejek: 1564 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało